Trzy podejścia do nauki

Każdy na naukę ma swój własny sposób. Ludzi pod tym względem można podzielić na trzy kategorie. Do pierwszej zaliczają się ci, którzy pogodzili się, że żeby był wynik, musi być praca. Ciężka praca. Im ciężej pracujemy, tym lepszy wynik. I koniec kropka. To są ludzie, którzy rzeczywiście dobrze sobie radzą. Jednak czasem pewnie im czegoś brak. Może jakiejś wolności. Może czasu na zajęcie się czymś dodatkowym. Kto wie. Ich świat odkąd zaczęli się uczyć kręci się wokół nauki, bo muszą być najlepsi. Druga grupa ludzi to osoby, dla których nauka nic nie znaczy. Oni wszystko wiedzą lepiej. Ten, kto siedzi nad książkami jest po prostu naiwny i daje sobie wyprać mózg. Traci czas. Nauka jest bez sensu. Takie osoby z kolei na ogół mają problemy z zaliczeniem egzaminów. Może rzeczywiście są sprytni, czasem uda im się jakoś ujść na sucho, jednak w dłuższej perspektywie czasu wszystko do nich wraca. To tak zwani buntownicy. Jest jeszcze trzecie podejście do nauki, prawdopodobnie najmądrzejsze. Tutaj występuje całkowita akceptacja tego, że aby zdać, musimy coś umieć, aby dostać pracę marzeń, musimy mieć ten papierek. Nauka tutaj jest też czymś cenionym, jednak w opinii takiej osoby na zajęciach nie jest nauczana tak skutecznie, jak mogłaby być. Te osoby radzą sobie przeciętnie. To tacy trójkowi uczniowie. Nie wyrażają zgody na poświęcanie swojego czasu na siedzenie przed książkami. Szukają drogi na skróty, czasem pomyślnie, czasem nie, ale uparcie walczą. To właśnie oni interesują się wszystkimi technikami szybkiej nauki, czytaniem fotograficznym, szybkim czytaniem czy mnemotechnikami. To osoba, która dzięki temu poświęcając na naukę optymalnie jak najmniej czasu, osiąga akceptowalne wyniki, pomagające jej pójść dalej. Czasem takie kombinowanie rzeczywiście się opłaca. Może warto przyjąć do wiadomości to, że istnieją metody alternatywne i zainteresować się...
readmore

Nauka na ostatnią chwilę

Pewnie bardzo dobrze to znasz. Pewnie praktykowałeś to nieraz. Często w życiu jest jakoś tak, że nie możemy się zebrać do zrobienia wszystkich rzeczy, do których powinniśmy. Jeżeli do czegoś musimy sami siebie zmusić, to po drodze tracimy wszelkie chęci. I tak właśnie jest z nauką. Powszechnie stosowany wśród studentów nawyk nauki w noc przed egzaminem jest dla wielu ostatnią deską ratunku. I co wtedy zrobić? Czy jest szansa, że nauczymy się wówczas całego potrzebnego nam materiału? Znikoma, ale jest. Możemy w zasadzie bardziej materiał mniej więcej przeglądnąć, ale nie nauczyć się. Na pewno nie zostanie on wówczas w naszej pamięci na długo. Ale jeśli bardziej zależy nam na zdaniu egzaminu niż na wiedzy samej w sobie, to jest to jakiś sposób. Tutaj znów najważniejsze jest, aby odpowiednio zorganizować sobie naukę. Kiedy czasu jest niewiele, musimy skupić się już tylko na tym, co naprawdę istotne. Nie ma co zastanawiać się nad zadaniami z gwiazdką, czy jakimiś rozległymi teoriami na piątkę z plusem. Liczy się podstawa. Chcemy mieć trzy, zaliczyć, iść dalej i tyle. Bo chyba nikt, komu zależy na stopniach nie odkłada nauki na ostatnią chwilę. Dlatego jeśli to czytasz, to chcesz mieć trzy. Naucz się tego, co jest napisane w podręczniku wytłuszczonym drukiem, najważniejszych definicji, przeglądnij notatki i może się uda. Ważna jest też organizacja, więc postaraj się poświęcić choć odrobinę czasu na określenie, co tak naprawdę potrzebujesz wiedzieć. Możesz też zdobyć przykładowe arkusze egzaminacyjne z poprzednich lat i przerobić je. Uzyskujesz wtedy dużo większe prawdopodobieństwo zdania. Niestety nauka w dzisiejszych czasach właśnie na tym się opiera. Z pewnością warto jest mieć naukowe ideały, uczyć się w ważnym celu i do czegoś pod tym względem dążyć. Jeśli jednak potrzebujemy tylko papierka, dającego nam dodatkowe uprawnienia, to dążenie do tego po najmniejszej linii oporu, mimo, że kiedyś się to na nas odbije, w takiej sytuacji powinno...
readmore

line
footer
Powered by